Komentarze

Tanie linie po koronawirusie. 10 możliwych zmian dla pasażerów Ryanair i Wizz Air!


23 kwietnia 2020

Gdy następnym razem wsiądziesz do samolotu taniej linii, będzie to całkowicie odmienna podróż od tej, którą pamiętasz sprzed kilku tygodni. Co się zmieni? Low-costy nie odkryły jeszcze wszystkich kart, ale już teraz możemy przypuszczać, że zmiany mogą być dość radykalne.

 

Gdy pandemia koronawirusa zostanie w końcu okiełznana (oby jak najszybciej!) branżę lotniczą czeka rewolucja i widać to już teraz.  Kilkanaście dni temu zastanawialiśmy się,  jak zmienią się nasze podróże i wyszło nam, że zmiany będą naprawdę duże.

Jednak teraz widzimy, że w wyniku pandemii i jej efektów najmocniej może zmienić się polityka tanich linii lotniczych, bo na zmianach ich model biznesowy może ucierpieć najbardziej. Zmiany będą dotyczyły sposobu kupowania biletów, procedur bezpieczeństwa na lotniskach i właściwie każdego elementu naszej podróży. Część z nich została ogłoszona już teraz, część może się pojawić już wkrótce. Tak czy inaczej wydaje się, że podróże tanimi liniami już nigdy nie będą takie same. Jakie to zmiany?

 

1. Koniec ze środkowym fotelem

Najświeższa i dopiero co ogłoszona decyzja, która prawdopodobnie będzie wprowadzona przez organizację IATA jako standard wśród przewoźników. Wiadomo, że ucierpią na tym najmocniej tanie linie, bo ich model biznesowy opiera się na maksymalnym wypełnieniu samolotów – tzw. load factor Ryanaira i Wizz Aira to w szczytowych miesiącach powyżej 95 procent całkowitej pojemności samolotu. Nietrudno sobie wyobrazić, że wycofanie z systemu rezerwacyjnego 1/3 foteli sprawi, że przewoźnicy odczują tę decyzję finansowo. Ale w imię komfortu (psychicznego) pasażerów trzeba się poświęcić – dlatego Wizz Air już zapowiedział, że po wznowieniu lotów na szerszą skalę wyłączy możliwość rezerwacji środkowych foteli, a w czwartek taką samą deklarację złożył easyJet. Jak nietrudno było przewidywać, jedyną linią, która jak na razie zgłosiła sprzeciw, jest Ryanair. Dlaczego? Bo według Michaela O’Leary’ego taki środek jest absolutnie nieskuteczny.

Na lotnisko będziemy dojeżdżać pociągiem, gdzie nie będą zachowane reguły dystansu społecznego. Tak samo będzie na lotnisku podczas odprawy czy w sklepie albo restauracji. To bez sensu. Zamiast tego powinniśmy zwrócić się w stronę Azji, gdzie loty krajowe zostały wznowione, ale z zachowaniem takich środków bezpieczeństwa jak mierzenie temperatury czy obowiązek noszenia maseczek na twarzy – mówi O’Leary w rozmowie z Reutersem.

No właśnie. A skoro tak, to przejdźmy do drugiego punktu.

 

Foto: Depaz / Shutterstock

 

 

 

2. Obowiązkowe mierzenie temperatury i maseczki

To jasne, że pasażerowie w pierwszym momencie po wznowieniu lotów będą czuli się niepewnie, a takie procedury z pewnością nieco wzmocnią ich pewność siebie, zanim wsiądą do samolotu. Choć dla tanich linii to z pewnością duży problem, bo procedury związane z mierzeniem temperatury zapewne wydłużą wejście na pokład, a przypomnijmy, że dla low-costów szybki boarding to rzecz święta – ostatecznie jeśli maszyna lata praktycznie od 6 rano do północy, to wszystko musi chodzić jak w szwajcarskim zegarku.

A tymczasem tutaj okaże się, że komuś termometr pokazuje 37,4, ktoś zapomniał maseczki (choć to raczej science fiction, bo zapewne obowiązek ich noszenia nie zostanie szybko zniesiony) i cały proces się wydłuża. To zaś oznacza dwie rzeczy (no, może trzy, bo pewnie obok biletów na słynną loterię i podgrzewanych panini w menu pokładowym Ryanaira znajdą się też maseczki).

 

3. Elastyczna zmiana rezerwacji? Może tak, ale...

… nie ma się z czego cieszyć. Do tej pory, gdy chcieliście zmienić datę swojej rezerwacji w taniej linii, bardziej opłacało się Wam porwać stary bilet i kupić nowy niż siłować się z przewoźnikiem. Teraz najpewniej to się zmieni – właśnie z uwagi na wspomniane powyżej badania przed wejściem na pokład. Co one oznaczają? Że najpewniej nawet w przypadku podwyższonej temperatury linia nie będzie ryzykować i po prostu będzie odmawiać pasażerowie wejścia na pokład. To zaś oznacza, że najpewniej będziemy mogli w tej sytuacji dokonać elastycznej zmiany daty naszego biletu – bez żadnych opłat, a jedynie przy spłaceniu różnicy w cenie. I nie martwcie się – linie spokojnie wyjdą na swoje. Pokazują to współczesne przykłady, gdy bilet, który kupujemy osobno na tę samą datę, jest o niebo tańszy niż ten, gdzie wystarczy jedynie zmienić datę. W efekcie sytuacja, w której zmieniając datę nie musielibyśmy dopłacać, jest bardzo mało prawdopodobna (by nie powiedzieć, że niemożliwa).

 

Foto: Pradpriev / Shutterstock

 

 

 

4. Dbanie o higienę, czyli “zrób to sam”

Obowiązkowa dezynfekcja samolotu po każdym locie to coś, co uderzy w tanie linie. Bo nawet jeśli będzie robione po łebkach, to znacząco wydłuży czas oczekiwania na lotniskach. Choć znając tanie linie, pewnie i ten obowiązek będą w stanie odbębnić w rekordowym czasie, bo rozkład lotów to rzecz święta. W tej sytuacji nie można więc wykluczyć, że część obowiązków dotyczących dezynfekcji przejmą na siebie pasażerowie – i to wcale nie dlatego, że linie nam tak “każą”, ale po prostu – kto uwierzy w to, że da się wysprzątać na cacy cały samolot w 25 minut, zwłaszcza w obecnych czasach? Zresztą, wiele linii lotniczych rozdaje już teraz dezynfekujące chusteczki, płyn do rąk i inne produkty przed startem samolotu. Niewykluczone więc, że taką usługę będą też oferowały tanie linie. Co to zaś oznacza?

 

5. Punktualność spadnie jeszcze bardziej

Bo proces boardingu jeszcze mocniej się wydłuży. Nie tylko z powodu obowiązkowych kontroli, ale też obowiązkowej dezynfekcji samolotu (z całą pewnością w pierwszym etapie po przywróceniu lotów będzie prowadzona po każdym locie). A przecież trzeba jeszcze wypuścić pasażerów, posprzątać, wpuścić ich ponownie – napięte grafiki przewoźników mogą tego nie wytrzymać, co jeszcze mocniej odbije się na harmonogramie. Dodatkowe kontrole oznaczają też jeszcze jedną rzecz…

 

6. ...na lotnisku będziemy musieli pojawić się znacznie wcześniej

Człowiek przyzwyczaja się do dobrego. Tymczasem wiele wskazuje na to, że więcej procedur bezpieczeństwa sprawi, że nie wystarczy już przyjechać na lotnisko na godzinkę przed wylotem i dolecieć do naszej bramki z wywieszonym jęzorem. Tym bardziej, że prawdopodobnie będziemy też musieli odwiedzić stanowisko linii i dokonać odprawy. Dlaczego? To może być największa zmiana związana z tanimi liniami.

 

Foto: sorbis / Shutterstock

 

7. Likwidacja bagażu podręcznego? Niewykluczona

Do tej pory Ryanair, Wizz Air i cała ferajna maksymalnie ograniczali rozmiary bagażu podręcznego do poziomu, gdy w cenie biletu możemy zabrać ze sobą tylko mały plecaczek. Oficjalnie – aby usprawnić proces wchodzenia na pokład, choć prawdziwy powód to oczywiście chęć zarobienia większych pieniędzy na dodatkowych opłatach. Czy się powiódł? Tanie linie twierdzą, że tak, bo boarding zaczął iść sprawniej, a co do bagażu – cóż, część z pasażerów postawiła na płatne usługi, część nauczyła się podróżować z małym plecakiem. Koronawirus może jednak zmienić tę chlubną tradycję – nie można bowiem wykluczyć, że w imię bezpieczeństwa przewoźnicy będą kompletnie rezygnowali z bagażu podręcznego. Takie przypadki już przecież mają miejsce w tradycyjnych liniach. Weźmy choćby linie Emirates, gdzie obecnie na pokład możemy zabrać ze sobą wyłącznie laptopa, małą torebkę, teczkę lub akcesoria dziecięce. Wszystkie pozostałe przedmioty znajdą się w bagażu rejestrowanym, do którego zostanie doliczony limit bagażu podręcznego. Gdyby to zrobiły tanie linie… o żadnym bezpłatnym doliczaniu bagażu podręcznego do rejestrowanego nie byłoby mowy. Byłaby to tylko kolejna aktualizacja cennika. A to prowadzi nas do kolejnego punktu.

 

8. Będzie taniej czy drożej?

W związku z planowaną likwidacją środkowego fotela to zdecydowanie najgłośniejszy temat minionego tygodnia. Z jednej strony mamy więc ekspertów, którzy twierdzą, że zmniejszenie liczby miejsc w samolotach w sposób oczywisty sprawi, że ceny biletów wzrosną o połowę. Z drugiej – Michael O’Leary, który przekonuje, że czeka nas wojna cenowa, w której Ryanair zamierza oferować bilety za 99 centów. Kto ma rację? Zapewne obie strony – w dłuższej perspektywie wydaje się jasne, że przewoźnicy nie będą w stanie mocno schodzić z cen i podwyżki są nieuniknione. Ale w krótkiej perspektywie kluczowe będzie ponowne zdobycie zaufania pasażerów, których będzie znacznie mniej niż przed pandemią koronawirusa. Aby to zrobić, przynajmniej w pierwszym momencie muszą skusić potencjalnych klientów ceną. I to nie tylko ceną biletu, ale też dodatkowych usług. A jak pisaliśmy na naszych łamach, Ryanair i Wizz Air mają zdecydowanie największe rezerwy, aby narzucić taką wojnę cenową i… ją wygrać. Mają już zresztą doświadczenie w takich sytuacjach: choćby w Wiedniu, gdzie koalicja Wizz Air i linii Lauda omal nie doprowadziła do upadku linii Austrian Airlines. W krótkiej perspektywie można więc spodziewać się, że ceny mogą nawet spaść. Długofalowym celem ma być w tym przypadku…

 

 

9. ...zwiększenie lojalności pasażerów

Świadczą o tym choćby ostatnie kroki dotyczące dodatkowych usług: easyJet oferuje możliwość wykupienia bagażu rejestrowanego za 6 PLN, a Wizz Air poważnie zastanawia się, nad zawieszeniem niektórych opłat za dodatkowe usługi. Jak to się ma do punktu 5?  Bagaż podręczny może zniknąć w dłuższej perspektywie, perspektywa krótka to zachęcenie klienta… niemal za wszelką cenę.

Innym sposobem na zachęcenie pasażerów może być rozwój wszelkiego rodzaju programów lojalnościowych w które mocno zaczynają  wchodzić tanie linie w Azji i zapewne będziemy mieli do czynienia z tego typu programami w Europie. Wszelkie promocje “płacisz raz i latasz, ile chcesz” mogą stać się ważnym źródłem dochodów dla przewoźników w najbliższym czasie.

 

 

10. Nasze prawa będą jeszcze bardziej ograniczone

Już teraz nie można powiedzieć, aby pasażer miał dużą przewagę w konfrontacji z liniami lotniczymi. Dość powiedzieć, że za opóźnienie powyżej 3 godzin należy nam się minimum 250 EUR odszkodowania. Ale zdobycie tej kasy to zazwyczaj droga przez mękę – linia nas zwodzi, przeciąga terminy, nie informuje o naszych prawach… jest to więc z pewnością zadanie tylko dla najbardziej wytrwałych pasażerów. Czy teraz, gdy samoloty najpewniej będą się spóźniały jeszcze bardziej, nasze prawa będą przestrzegane? Rysuje się to  raczej w czarnych barwach, a dowodem na to niech będą problemy z tak podstawową rzeczą jak odzyskanie kasy za odwołany lot w ramach pandemii. Oczywiście, przewoźnicy informują nas, że vouchery zamiast gotówki dostajemy w imię wyższej konieczności, bo inaczej linie czekałoby bankructwo, ale w ten sposób powstaje niebezpieczny precedens, w ramach którego nasze prawa systematycznie się kurczą. I prawdopodobnie w “post-koronawirusowej rzeczywistości” mogą one zostać jeszcze mocniej ograniczone.

 

Tomasz Węcławski

Źródło: Media

Data Publikacji: 23.04.2020 11:10

Radio Top  Kręci Nas Muzyka

Kręci Nas Muzyka

Loading ...

Wejdź na

CIEKAWOSTKI

   KONTAKT

Unit 29

Booth House

Featherstall Road South

Oldham

OL9 7TQ

Radio Top

 

 

POLITYKA PRYWATNOŚCI

REGULAMIN

2019 © Wszelkie prawa zastrzeżone | www.radiotop.com.pl

WIADOMOŚCI

POGODA

RADIO

RAMÓWKA

HIT NA HIT

TOP40.PL

MAPA RADIA

REKLAMA

POPROCK-owa 20stka